Narzędzia ułatwień dostępu

Ostatnie odliczanie

Oryginalnie opublikowano w środę, 2 czerwca 2010, 3:30 w języku niemieckim o godz. www.letztercountdown.org

Studiując Zegar Boga w Orionie zrozumieliśmy, jak Bóg prowadził i chronił swój kościół przez ostatnie 166 lat jego podróży do nieba, ale dowiedzieliśmy się również o ogromnych próbach, przez które musiał przejść i jak te próby spowodowały coraz większe uszkodzenia statku kościelnego. Ogromne rafy stanęły naprzeciw łodzi: I wojna światowa w 1914 r., która podzieliła kościół na dwie części, a następnie reżim nazistowski, który przez dziesięć lat, począwszy od 1936 r., spowodował dalsze przesiewanie w kościele. Wszystko to pokazuje nam dzisiaj, że Kościół Adwentystów Dnia Siódmego jest bardziej skłonny zająć stanowisko po stronie władców świata w czasach kryzysu. Bóg zaznaczył rok 1986 w historii swojego kościoła, ale wielu nie mogło go od razu rozpoznać, ponieważ tak wiele fałszywych nauk przeniknęło już do kościoła zbyt mocno, aby wszyscy członkowie mogli zachować całkowicie jasny osąd. Kościół Adwentystów Dnia Siódmego osiągnął punkt, w którym zbliżył się nawet do papiestwa z darami i ostatecznie zaczął publicznie i oficjalnie uczestniczyć w światowych wydarzeniach ekumenicznych. Kto by pomyślał, że jedyny „ściśle protestancki kościół” uklęknie razem z papieżem, aby modlić się o pokój na świecie, który według Biblii nigdy nie nastąpi, a sama rozmowa o takim pokoju zwiastuje zagładę ludzkości?

Bo gdy powiedzą: Pokój i bezpieczeństwo; wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienną, i nie umkną. (1 Tesaloniczan 5:3) 

Dlatego musimy zadać sobie pytanie, jak mogło do tego dojść? Kościół podzielił się w 1914 r. z powodu kwestii, czy chrześcijanin może uczestniczyć w wojnie, czy nie, i jak daleko można naruszyć szabat w takiej sytuacji, a nawet doszło do zdrady popełnionej wobec braci przez niektórych przywódców kościelnych w Niemczech w latach reżimu nazistowskiego — wszystkie te okropne czyny nie wystarczyły, aby stwierdzić, że kościół doszedł do punktu „popełniania cudzołóstwa” z papiestwem na arenie światowej, jak wyraził to Jezus. Jest to w przesłaniu do czwartego kościoła, Tiatyry, które pokrywa się z początkiem czwartej pieczęci z 1986 r. i brzmi następująco:

Niemniej jednak mam coś przeciwko tobie, ponieważ cierpisz tę kobietę Izebel [kościół rzymski], która nazywa siebie prorokinią [Watykan], aby nauczać i uwodzić moje sługi, dopuszczać się cudzołóstwai jeść rzeczy ofiarowane bożkom. I dałem jej przestrzeń [pierwsze sześć marszów wokół Jerycha, patrz Historia się powtarza] aby żałowała swego nierządu; a ona nie żałowała. Oto Ja rzucę ją na łoże, a tych, którzy z nią cudzołożą, w wielki ucisk [czas kłopotów], chyba że pożałują swoich uczynków. A ja zabiję jej dzieci śmiercią [7 plag]; i wszystkie kościoły poznają, że Ja jestem Ten, który bada nerki i serca, i oddam każdemu z was według waszych uczynków [Drugie przyjście Jezusa], (Objawienie 2: 20-23)

Kościół nigdy całkowicie nie zrezygnował z szabatu, pomimo wykroczeń przywódców 18 krajów europejskich podczas okupacji w 1914 i 1936 roku. Przywódcy kościołów niemieckich i austriackich w maju 2005 roku oficjalnie przeprosili za to, że kościół wspierał reżim nazistowski w czasie II wojny światowej i brał udział w prześladowaniach Żydów poprzez swoje bierne zachowanie (Archiwa AdventistReview.org 2005):

Przywódcy Kościoła mówią „Przepraszamy”
Kościoły niemieckie i austriackie przepraszają za działania na rzecz Holokaustu

AUTOR: MARK A. KELLNER, zastępca dyrektora ds. wiadomości i informacji w Departamencie Komunikacji Konferencji Generalnej

Odnotowując sześćdziesiątą rocznicę zakończenia II wojny światowej, przywódcy Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Niemczech i Austrii wydali oświadczenie, w którym stwierdzili, że „głęboko żałują” jakiegokolwiek udziału w działaniach nazistowskich lub ich wspierania podczas wojny. Organy kościelne „szczerze przyznają się” do porażki „w podążaniu za naszym Panem” poprzez niechronienie Żydów i innych osób przed ludobójstwem z tamtej epoki, powszechnie znanym jako Holocaust. Miliony ludzi zginęło w wyniku okrucieństw wojennych, w tym ponad 6 milionów Żydów, którzy zostali eksterminowani w prześladowaniach nazistowskich w okresie 12 lat od 1933 do 1945 roku.

Deklarację pierwotnie opublikowano w majowym wydaniu miesięcznika kościelnego „Advent-Echo” z 2005 r., a ukaże się ona również w innych niemieckojęzycznych publikacjach, powiedział Günther Machel, przewodniczący Konferencji Związku Południowych Niemiec i jeden z trzech sygnatariuszy oświadczenia.

Kopia oświadczenia została przekazana do Yad Vashem, izraelskiego Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu, dodał Rolf Pöhler, były przewodniczący okręgu kościelnego w Niemczech Północnych, który jest obecnie doradcą teologicznym tego regionu i brał udział w opracowywaniu deklaracji.

„Głęboko żałujemy, że charakter narodowosocjalistycznej dyktatury nie został zrealizowany na czas i wystarczająco wyraźnie, a bezbożna natura ideologii [nazistowskiej] nie została jasno zidentyfikowana” – czytamy w oświadczeniu, przetłumaczonym z języka niemieckiego. Kościół stwierdza, że ​​żałuje również, że „w niektórych naszych publikacjach . . . znaleziono artykuły gloryfikujące Adolfa Hitlera i zgadzające się z ideologią antysemityzmu w sposób, który jest niewiarygodny z dzisiejszej [perspektywy]”.

Przywódcy Kościoła wyrazili również ubolewanie, że „nasze narody zostały powiązane z fanatyzmem rasowym, który zniszczył życie i wolność 6 milionów Żydów i przedstawicieli mniejszości w całej Europie” oraz że „wielu Adwentystów Dnia Siódmego nie podzielało potrzeb i cierpień swoich żydowskich współobywateli”.

W oświadczeniu wskazano, że największym żalem było to, że niemieckie i austriackie zbory adwentystyczne „wykluczyły, oddzieliły i pozostawiły [członków kościoła] . . żydowskiego pochodzenia samym sobie, skazując ich na więzienie, wygnanie lub śmierć”.

Na mocy różnych dekretów rasowych niektóre kongregacje adwentystyczne wydaliły członków pochodzenia żydowskiego. Jedna z nich, Max-Israel Munk, została umieszczona przez nazistów w dwóch obozach koncentracyjnych, przeżyła i powróciła do swojego kościoła po wojnie. Powiedział, że nie chce postępować wobec swojej kongregacji w sposób, w jaki był traktowany, według Daniela Heinza, archiwisty kościelnego na Uniwersytecie Adwentystów Dnia Siódmego w Friedensau, który badał działalność adwentystów w okresie narodowego socjalizmu.

Oprócz Machela, inni liderzy, którzy podpisali oświadczenie, to Klaus-Juergen van Treeck, prezes Północnoniemieckiej Konferencji Unii i Herbert Brugger, prezes Kościoła Adwentystów w Austrii. Pöhler i Johannes Hartlapp, historyk kościoła w Friedensau, opracowali oświadczenie, na którym opiera się deklaracja. Wszystkie trzy obszary geograficzne kościoła zagłosowały za zatwierdzeniem tekstu, powiedział Pöhler.

W oświadczeniu ci trzej twierdzą, że „posłuszeństwo, jakie jesteśmy winni władzom państwowym, nie prowadzi do rezygnacji z biblijnych przekonań i wartości”. Powiedzieli, że podczas gdy tylko Bóg może osądzać czyny poprzednich pokoleń, „w naszych czasach jednak chcemy zająć zdecydowane stanowisko w sprawie tego, co słuszne i sprawiedliwe – wobec wszystkich ludzi”.

Brugger powiedział w wywiadzie telefonicznym: „Nasi członkowie kościoła naprawdę docenili publikację tego dokumentu”. Nie otrzymano żadnych sygnałów o reakcji ze strony austriackiej społeczności żydowskiej, ale Brugger powiedział, że Kościół Adwentystów Dnia Siódmego nie jest tak dobrze znany w Austrii, jak niektóre inne ruchy.

Zapytany, w jaki sposób kościół, który uważa przestrzeganie szabatu za jedną ze swoich podstawowych zasad, mógł opuścić żydowskich wyznawców szabatu w czasach prześladowań, Brugger zasugerował, że przyczyną tej strategii mogły być względy polityczne, a nie teologiczne.

Podczas I wojny światowej część niemieckiego kościoła adwentystycznego odłączyła się, sprzeciwiając się jakiejkolwiek służbie wojskowej. To skłoniło narodowych socjalistów do zakazania w 1936 r. tzw. „Ruchu reformatorskiego” w czasie, gdy byli u władzy. Brugger powiedział, że obawy przed zamknięciem głównych kościołów adwentystycznych przez nazistów mogły ciążyć na przywódcach w tamtej epoce.

„Myślę, że w tamtych czasach oficjalni przywódcy naszego kościoła bali się utraty kontroli nad kościołem i utraty kościoła, ponieważ władze polityczne już... [pomyliły] nasz kościół z ruchem reformowanym” – wyjaśnił. „Myślę, że nasi przywódcy bali się utraty oficjalnego uznania naszego kościoła, więc być może nie byli [tak wierni] naszym wierzeniom, jak byłoby to konieczne”.

Główny kościół Adwentystów Dnia Siódmego w Niemczech również został na krótko zakazany przez nazistów, zauważa Pöhler. Szybka zmiana reżimu doprowadziła do ulgi wśród adwentystów, ale także do niezdrowego poziomu współpracy z rządem.

„Nie tylko milczeliśmy, ale także publikowaliśmy rzeczy, których nigdy nie powinniśmy byli publikować. Publikowaliśmy antysemickie idee, które z naszej perspektywy nie były naprawdę potrzebne” – powiedział Pöhler w wywiadzie telefonicznym.

„Musieliśmy zdać sobie sprawę, że jedno błędne stwierdzenie, jeden zły ruch danej osoby oznaczał, że mogła trafić do obozu koncentracyjnego” – powiedział Pöhler o tamtej epoce. „[To był] powód, dla którego wykluczyliśmy i wykluczyliśmy z naszego grona adwentystów urodzonych w judaizmie: gdyby lokalny kościół tego nie zrobił, [naziści] zamknęliby kościół, zabraliby starszego do więzienia, a to oznaczałoby, że cały kościół zostałby zakazany”.

Podczas gdy niektórzy europejscy adwentyści odważnie stanęli w obronie Żydów, inni poszli w ich ślady częściowo z powodu troski o swoje rodziny i kościoły. Pöhler wyjaśnił, że dla jednostki byłoby wystarczająco trudno dotrzeć do osoby żydowskiej, ale ryzykowanie życia członków zgromadzenia stanowiło dodatkowy ciężar. Taka ostrożność znalazła odzwierciedlenie nawet w nomenklaturze używanej przez niemieckich adwentystów.

Daniel Heinz, dyrektor archiwów kościelnych na uniwersytecie adwentystycznym w Friedensau w Niemczech, powiedział, że jego badania nad historiami adwentystów, którzy pomagali Żydom w czasie wojny, pozwoliły mu odkryć osoby, które zachowywały się mniej honorowo.

Opór wobec polityki nazistowskiej, a także pełna współczucia, a zarazem odwaga reakcja wielu chrześcijan, w tym adwentystów dnia siódmego, w celu ochrony życia osób prześladowanych przez nazistów, zostały udokumentowane w całej Europie, w tym w Polsce, na Węgrzech, w Holandii i Danii.

„Znalazłem kilka bardzo imponujących historii adwentystów, którzy pomagali Żydom w Trzeciej Rzeszy, ryzykując życie, i znalazłem coś przeciwnego” – powiedział Heinz. Wśród innych członków kościoła, jedna łotewska rodzina adwentystów przyjęła Żyda, ukryła go podczas wojny i przeżyła. Uchodźca został wierzącym adwentystą i pastorem kościoła po zakończeniu wojny.

Według Machela „Sześćdziesiąt lat po II wojnie światowej to późno, ale postrzegaliśmy to jako ostatnią szansę na deklarację”.

Młodzi dorośli członkowie kościoła pozytywnie zareagowali na wyrażone w oświadczeniu obawy i skruchę.

„Pokorne ujawnienie naszych grzechów i niepowodzeń jest najważniejszą rzeczą, jakiej Bóg od nas oczekuje” — powiedziała Sara Gehler, 25 lat. „I chociaż minęło już 60 lat, myślę, że dla nas jako Kościoła [Adwentystów Dnia Siódmego] konieczne było zajęcie stanowiska w sprawie II wojny światowej”. Dodała: „Naszym obowiązkiem jako chrześcijan jest ochrona i pomoc tym, którzy są słabi, bezradni i w potrzebie”.

John Graz, dyrektor ds. spraw publicznych i wolności religijnej w głównej siedzibie Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, powiedział: „Dla tych, którzy wierzą w Bożą miłość do każdego członka rodziny ludzkiej, sprzeciwiającą się jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu na rasę, religię czy płeć, ta deklaracja napisana przez pokolenie, które nie ponosiło żadnej odpowiedzialności za Holokaust i wojnę, ale popiera odpowiedzialność swoich rodziców, będzie pozytywnym punktem odniesienia i wielką zachętą”.

Smutne jest to, że oryginalny list z przeprosinami nie ma żadnego potwierdzenia, że ​​Kościół Adwentystów Dnia Siódmego w latach I i II wojny światowej traktował swoich braci i siostry dokładnie tak samo, jak traktował braci Żydów, gdy chcieli zachować szabat w każdych okolicznościach i uniknąć łamania przykazania „Nie powinieneś zabijać”. Oryginalne oświadczenie z przeprosinami brzmi:

...że współobywatele pochodzenia żydowskiego zostali przez nas zmarginalizowani i wykluczeni, pozostawieni samym sobie, a w efekcie skazani na więzienie, wygnanie lub śmierć.

Boli czytać takie nieśmiałe przeprosiny, gdy z drugiej strony czytamy historie o wiernych adwentystach, którzy zginęli za swoją wiarę, tak jak wkrótce będziemy musieli uczynić, gdy przyjdzie nam zmierzyć się z ostateczną próbą prawa niedzielnego. Podczas gdy Kościół Adwentystów Dnia Siódmego uległ zepsuciu pod nazistowskim reżimem w 1936 r., Kościół Reformacji został zdelegalizowany, a jego członkowie musieli nieść swój krzyż. Dwa przykłady mogą dotyczyć setek wiernych Adwentystów Ruchu Reformacji, którzy zginęli w więzieniach i obozach koncentracyjnych nazistów, a ich „wielcy bracia” nawet o nich nie wspomnieli.

Przeczytajmy ostatnie dwa listy, które napisał Kościół Adwentystów Dnia Siódmego. Gustav Psyrembel napisał do swojej żony:

Berlin NW40, 12 marca 1940 r.

Droga . . .

Pokój Pański niech będzie z wami!

Chciałbym skorzystać z tej okazji, aby napisać do was kilka linijek, ponieważ każdy nowy dzień, który wstaje, może być ostatnim dla mnie. . . . Dlatego nie poddamy się w godzinie decyzji, ponieważ to jest właściwa droga i prawda. To Jego dzieło i On nie pozwoli, aby zginęło. Jest bardzo godne ubolewania, że ​​wielu naszych współwyznawców [w potrójnym przesłaniu] zboczyło z właściwej drogi, opuściło naszego Wodza i sztandar, odpadło od Niego, zaczęło wątpić w Jego boską miłość i przewodnictwo, i w ten sposób Go zasmucało.

Pewnego dnia będą tego gorzko żałować i przyznają się do błędu, ale wtedy będzie prawdopodobnie na zawsze za późno i nie będzie żadnej pomocy ani zbawienia. Nie zdają sobie sprawy, że zdradzają tych, którzy trzymają się Boga i że czynią ich walkę niewypowiedzianie ciężką. Kiedy sprawa taka jak moja trafia przed trybunał wojenny, [oficerowie] mówią: „Inni [adwentyści] są przekonani, że wypełniają swój obowiązek, nie łamiąc sumienia i przykazań Bożych; dlaczego nie możecie zrobić tego samego?” W takim przypadku bardzo, bardzo trudno jest bronić prawdy, tłumaczyć nasze stanowisko władzom i mówić, że nie możemy zrobić inaczej. Kolejny zarzut spadł na mnie z powodu mojej „nieuleczalności” i „uporu”.

Ci [ulegli wierzący], zwłaszcza duchowni, zdołali oszukać ludzi. Poprzez swoje fałszywe przedstawienia prawdy, przedstawiają nas jako przestępców i mówią, że jesteśmy oszukani. Nie zadowalając się unikaniem konfliktów i próbując znaleźć sposób na obejście trudności, próbują również usprawiedliwiać swoje złe działania poprzez stwierdzenia i przykłady z Pisma Świętego, które wcale nie są istotne. Widziałem to w długim, siedmiostronicowym liście od duchownego, który użył argumentów, które rzekomo zostały potwierdzone przez Świadectwa. Ale to wszystko nie powinno nami wstrząsnąć. Prawda pozostaje prawdą, a to, co słuszne, pozostanie słuszne; a przyszłość pokaże, po której stronie można ją znaleźć. . . .

W wierze, że nastąpi ponowne spotkanie, zakończę teraz. Niech Pan będzie z wami. Przyjmijcie moje liczne serdeczne pozdrowienia i pocałunki od głęboko kochającego Papy.

Najserdeczniejsze pozdrowienia dla wszystkich, którzy zawsze o mnie myślą.
Twój Gustav.

 

Berlin NW 40, 29 marca 1940 r.

Droga . . .

Pozdrowienia z 2 Kor. 4:16–18.

Z tego powodu nie słabniemy; ale chociaż nasz zewnętrzny człowiek ginie, to jednak wewnętrzny odnawia się z dnia na dzień. Albowiem nasze lekkie utrapienie, które trwa tylko chwilę, sprawia nam o wiele większą i wieczną wagę chwały; podczas gdy nie patrzymy na rzeczy widzialne, ale na rzeczy niewidzialne; bo rzeczy widzialne są doczesne, a rzeczy niewidzialne są wieczne.

Właśnie dowiedziałem się, że jutro, 30-go, o 5:00 rano, mam zostać stracony. Ponownie miałem okazję wzmocnić się Słowem Bożym na tę ostatnią podróż. Przyniesiono mi Nowy Testament do przeczytania. (Ale dostałem mniej jedzenia do jedzenia.) Porcje chleba są tutaj o wiele mniejsze i ogólnie wszystko jest o wiele bardziej rygorystyczne niż w Ploetzensee; ale znosiłem wszystko z radością i cierpliwie, bo wiem, dla kogo robię wszystkie te rzeczy i nie jestem pierwszym ani jedynym, który został rozdzielony w ten sposób. Pan mówi: „Radujcie się i weselcie się niezmiernie, bo wielka jest wasza nagroda w niebie”. „Podnieście głowy, bo wasze odkupienie jest bliskie”. Te słowa i cenne obietnice utrzymują nas w naszej ciężkiej, ale cudownej walce. Pan obiecał swoją moc i ochronę, a także jest gotowy udzielić jej swoim dzieciom, gdy będą jej potrzebować. Doświadczyłem tego przez wszystkie lata mojej walki aż do tej właśnie godziny. Niech będą dzięki i chwała Panu! Utrzymał mnie w zdrowiu na ciele i duszy i dał mi swoją radość i miłość w obfitej mierze. Nie opuści mnie w ostatniej godzinie. Nie będziemy smutni, ale szczęśliwi i będziemy uważać za przywilej cierpienie i śmierć dla Niego. „Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę życia”.

On obiecał, a ja z wiarą w tę moc i zbawienie odejdę z tego życia w nadziei, moi drodzy, że zobaczymy się ponownie w Jego królestwie, aby być na zawsze z Nim, który kochał nas aż do śmierci i zawsze miał dobre intencje wobec nas. Tam będziemy żyć w niezakłóconym i nierozłącznym szczęściu i pokoju, za którymi tak bardzo tęskniliśmy tutaj. Będziemy tacy, którzy marzą i ledwo będą w stanie pojąć szczęście, które będzie udziałem nas, grzesznych, niegodnych stworzeń, które zasłużyły na śmierć i karę. Jakim cennym przywilejem jest wiedzieć i wierzyć we wszystko to. A Ty, droga Mamo, nie pozwól, aby ten cenny skarb kiedykolwiek został Ci odebrany; zaufaj Panu we wszystkich okolicznościach Twojego życia, a On będzie u Twojego boku i nigdy Cię nie opuści; przezwycięż ból i ukończ wyścig; bądź pocieszona i dobrej myśli. „Nie porzuciłabym tej wiary za nic na świecie. Ten, kto kocha Chrystusa, nigdy nie może Go opuścić. Pan obdarzy sukcesem wszystkie swoje dzieci, które starają się przestrzegać Jego przykazań. Będzie to dla ciebie również pociechą, że będę martwy, zanim zostanę pochowany, i nie zostanę pochowany żywcem. Mam nadzieję, że Pan cię podtrzyma. Niech cię błogosławi i strzeże; niech pozwoli, aby Jego ochrona i łaska były nad tobą i udzieliły ci Jego pokoju! To moje ostatnie życzenie i modlitwa. Amen.

Jeszcze raz i po raz ostatni, najserdeczniejsze pozdrowienia od Twojego drogiego Papy. Najlepsze pozdrowienia również dla Matki i wszystkich naszych drogich braci i sióstr w wierze, jak również dla wszystkich naszych krewnych zarówno po Twojej stronie, jak i mojej.

Gustav Psyrembel.” —I podążaj za ich wiarą!, s. 10–13. 

I to jest ostatni list austriackiego adwentysty z ruchu reformacyjnego i pacyfisty Anton Brugger do swojej narzeczonej Estery, którą napisał z więzienia Brandenburg-Goert 3 lutego 1943 r.:

Moja ukochana Estero, cenny skarbie!

Niestety, nie dane nam było się ponownie zobaczyć. Ach, jakże pragnąłem zobaczyć twoją kochającą twarz raz jeszcze i zamienić z tobą kilka słów. Twój piękny obraz zawsze miałem przy sobie. Na końcu mojej Biblii jest twój obraz przede mną. Teraz weź Biblię na pamiątkę ode mnie. Mam nadzieję, że otrzymałeś także mój ostatni list. Kiedy pójdziesz do mojej Matki, da ci te listy.

Nigdy byśmy nie pomyśleli, że widzieliśmy się ostatni raz w Niederroden. Mimo to zawsze miałem pewne przeczucie, że nadejdzie wielka, ciężka próba, ale nie powiedziałem wam o tym, aby was nie przestraszyć. Teraz to, czego tak długo się obawiałem i czego się spodziewałem, stało się rzeczywistością. Och, jakże chętnie żyłbym dalej, aby pracować i czynić dobro innym. Jakże miło byłoby, wyobrażam sobie, pracować z wami w czynieniu dobra. Nie mogło być dla mnie bardziej doskonałego szczęścia niż to.

Myśl o całym smutku mojej drogiej, dobrej Matki jest szczególnie bolesna. Och, proszę, zaopiekuj się nią i daj jej pocieszenie. Niestety, droga Estero, wiem, że to również bardzo mocno uderzy w ciebie. Ale nie lękaj się i pociesz się w Panu. Musimy również cierpliwie przyjąć ten smutny los z ręki Pana. On wie, dlaczego na to wszystko pozwolił. Nie ma innej drogi wyboru, ponieważ nie mogę, zgodnie z przekonaniem mojej wiary, uczestniczyć w wojnie. Mogłabym być wolna tylko wtedy, gdybym zobowiązała się do bezwarunkowego wykonywania każdego rozkazu rządu, a tego nie mogę zrobić bez popadania w konflikt z moim sumieniem. Wolę zatem ponieść karę śmierci, która zostanie wykonana dzisiaj, 3 lutego 1943 r. o godzinie szóstej wieczorem. Chociaż jest to trudne, Pan zmiłuje się nade mną i pomoże mi do końca. Ponieważ pragnienie naszych serc, by być zjednoczonymi tutaj na ziemi, jest teraz niemożliwe przez tę smutną rzecz, po prostu pocieszymy się drogocenną nadzieją, że zobaczymy się ponownie przez Pana. Ufam łasce i miłosierdziu Zbawiciela, że ​​przyjmie mnie i łaskawie przebaczy moje grzechy. Bądźcie również wierni Panu Jezusowi i kochajcie Go i służcie Mu z całej siły. Nie lękajcie się i bądźcie pocieszeni. Po przyjściu Pana nikt nas już nie rozdzieli, a żadne cierpienie i ból nie będą mogły wtedy spaść na nas. „Pozdrówcie ode mnie wszystkich bliskich. Moje serce zawsze było z nimi. Szczególnie przekażcie moje najlepsze pozdrowienia waszym drogim rodzicom i waszemu drogiemu bratu. . . .

Chętnie zostałbym pochowany w ziemi, ale wszyscy tutaj są spaleni w krematorium. Już poprosiłem moją Matkę o pozwolenie na pochowanie urny z moimi prochami w Salzburgu; to najlepsze miejsce. Mam nadzieję, że nie żyłem na próżno.

Teraz, Kochanie, moja ukochana, niech Pan błogosławi ciebie i wszystkich twoich bliskich, chroni i pomaga ci łaskawie, abyśmy mogli się znowu widzieć na zawsze u Jego boku w Jego chwalebnym królestwie pokoju. Kocham cię bardzo do końca.

Żegnaj, kochanie, auf WIEDERSEHEN!
Twój Anton” —I podążaj za ich wiarą!, s. 49–51.

Po przeczytaniu tych świadectw w książce „The History of the Seventh Day Adventist Reform Movement” zrozumiałem, dlaczego Bóg umieścił Oriona na niebie. Chciał się upewnić, że ci męczennicy nie zostaną zapomniani i chciał pokazać, jak bardzo kocha tych, którzy żyją i umierają dla Niego i Jego sprawy. Nie, drogi Antonie Bruggerze i drogi Gustavie Psyrembelu, nie żyliście na próżno i nie umarliście na próżno! Nasz Pan wzniósł specjalny pomnik dla ciebie i twoich towarzyszy cierpienia: dwie gwiazdy naramienne Oriona są poświęcone tobie — wszystkim tym, którzy zginęli w obu wojnach światowych za wiarę i lojalność wobec przykazań Bożych, tak jak ci, którzy oddali swoje życie w poprzednich prześladowaniach pierwszej rundy pierwszych sześciu pieczęci. Twoje świadectwa nie zostaną utracone; każdy, kto przeczyta dziś ten artykuł i zrozumie przesłanie Oriona, będzie bardzo zadowolony, że spotka cię ponownie w niebie z Jezusem, gdy tylko przejdzie przez swoje własne nadchodzące próby. Chciałbym polecić każdemu przeczytanie rozdziału z tymi świadectwami w wyżej wymienionej książce. Można ją pobrać TUTAJ.

Czyż nie byłoby właściwe dążenie do pojednania między trzema kościołami adwentystycznymi ze względu na te świadectwa dla Jezusa, skoro sam Bóg wskazuje całą konstelacją gwiazd, że nie zapomniał grzechów swego ludu? (Trzy różne kościoły adwentystyczne to: Kościół Adwentystów Dnia Siódmego, Ruch Reform Adwentystów Dnia Siódmego i Międzynarodowe Towarzystwo Misyjne). Patrząc w twarze tych pokornych i wyrozumiałych braci, którzy nigdy nie żywili urazy do swoich współbraci, którzy ich zdradzili, i jak prawdziwi chrześcijanie nawet prosili Jezusa o przebaczenie — czy możemy nadal wątpić, że Bóg pragnie, aby kościoły ponownie zjednoczyły się w jedności wiary?

Jeśli kościoły reformacyjne są spadkobiercami tych bohaterów wiary, którzy przyjęli radę Jezusa, aby zawsze przebaczać, jeśli chcemy być przebaczeni, to czy wolno im pielęgnować urazy wobec — i niechęć do — swoich braci z wielkiego Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego? Ponieważ są podatni na błędy i grzechy tak jak wszyscy inni ludzie, czy wolno im uważać się za lepszych i osądzać członków wielkiego kościoła jako zgubionych? Musiałem tego doświadczyć od pastorów i liderów Ruchu Reform Adwentystów Dnia Siódmego w Ameryce Południowej. Nie, to nie był duch tych wiernych naśladowców Chrystusa i nie jest to duch tych, którzy zostaną zapieczętowani. To tym bardziej nie jest duch tych, którzy wkrótce znajdą się wśród 144,000 XNUMX. Pamiętaj, że mówię o niektórych liderach Ruchu Reform Adwentystów Dnia Siódmego, których znam osobiście; jest wśród nich również wielu wspaniałych chrześcijan, którzy nie pielęgnują tego samego ducha.

Jezus jasno dał do zrozumienia, że ​​tylko ci, którzy szukają pokoju i jedności w kościele, zostaną zbawieni. Niedawno wysoki rangą przywódca kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Niemczech publicznie nazwał mnie „wielkim separatystą”. Kościoły reformowane również nadały mi tytuł „wielkiego heretyka”. Moim jedynym zmartwieniem jest wypełnienie misji, którą powierzył mi Bóg i przekazanie wiedzy, którą powierzył mi przez swojego Ducha Świętego dla swoich zorganizowanych kościołów. Moim jedynym roszczeniem jest to, że rozpoznałem Oriona i wielokrotnie powtarzam, że nie twierdzę, że moje interpretacje są w 100% poprawne. Te badania są dostarczane w celu zachęcenia do samodzielnej nauki. Internet jest pełen stron, które opowiadają, co wydarzyło się w latach Oriona 1844, 1846, 1914, 1936 i 1986. Ponownie mówię: badajcie wszystko i zachowujcie to, co dobre!

Reakcje przywódców są tak żałosne! Jeden zorganizowany kościół konfrontuje się z drugim z taką nienawiścią! Orion pokazuje grzechy domu Jakuba, Jego ludu, ale pokazuje również, że Bóg ich nie opuścił. Jak możemy oczekiwać, że zjednoczenie w końcu nastąpi, jeśli nikt nie chce trochę ustąpić ze swojej ustalonej pozycji? Wszyscy mówią o przesiewaniu! Tak, zaczęło się to dawno temu, jak stwierdziła Ellen G. White. Przesiewanie rozpoczęło się już za jej czasów, ale przesiewanie to nie było tylko podziałem dwóch kościołów w 1914 r. i ponownym podziałem kościoła reformowanego w 1951 r. Tak, te wydarzenia są oznaczone przez Boga w Orionie jako wydarzenia negatywne, ale to nie same wydarzenia powodują przesiewanie. To doktryny stoją za tymi datami i wydarzeniami. Przesiewanie rozpoczęło się przez fałszywe doktryny i osiągnie punkt kulminacyjny w ostatecznym wstrząśnięciu, które nastąpi poprzez prawa niedzielne. Już wkrótce ludzie ze wszystkich organizacji adwentystycznych — jak również nie-adwentyści — spotkają się poprzez przesłanie Oriona. Gdy zrozumieją przesłanie Boga, otrzymają Ducha Świętego i utworzą 144,000 XNUMX. Zrozumieją, jakie fałszywe doktryny spowodowały przesiewanie i skorygują swoje poglądy, jeśli będzie to konieczne, zgodnie z naukami ukazanymi przez Oriona. Ten i kolejne artykuły dotyczą „linii tronowych” Oriona, które wskazują na bariery podziałów, które istnieją między kościołami i wieloma odgałęzieniami. Artykuły pokażą, jaka jest wola Boga i prawdziwa doktryna, którą powinniśmy przyjąć już teraz w całej jej chwale. Bóg nie pozostawia niczego w ciemności, a każdy, kto przeczyta resztę tej serii artykułów o „liniach tronowych”, również będzie świecił jak światło w ciemnym miejscu.

Musiałem się zaśmiać, gdy ostatnio studiowałem lekcje Szkoły Sabatniej z Ruchu Reform Adwentystów Dnia Siódmego na drugi i trzeci kwartał 2010 roku. Było oczywiste, że celowo wybierali tematy związane z przesłaniem Oriona i próbowali mocno ugruntować swoich członków, ponownie publikując i powtarzając dobrze znane, dawne światło na ten temat. Zrobili to, aby zniechęcić ich do wiary w jakiekolwiek dalsze objawienie Boga z Oriona. Uwielbiam ten kwartalnik Szkoły Sabatniej, ponieważ jest ściśle oparty na pismach Ellen G. White. Nie ma w nim niczego zbędnego; są w nim tylko pytania i cytaty Ellen G. White udzielające odpowiedzi. Recenzje teologiczne, takie jak w lekcjach Szkoły Sabatniej Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, są na szczęście nieobecne. W tych dwóch kwartalnikach znalazłem niewiarygodny ładunek materiału, który idealnie pasował do moich artykułów. Potwierdził on przesłanie Oriona w szczególny sposób, mimo że bracia mieli zamiar je obalić. Nie mogłem znaleźć ani jednego wersu z dwóch kwartalników Sabbath Schools ani nawet jednego cytatu Ellen G. White, który przeczyłby przesłaniu Oriona. Przesłanie Oriona jest w doskonałej harmonii ze wszystkimi podstawowymi doktrynami adwentystycznymi i w pełni zgodne ze wszystkimi naukami Biblii i Duchem Proroctwa.

Orion pokazuje błędy, które kościół — w istocie wszystkie zorganizowane przez Boga kościoły Adwentystów Dnia Siódmego (w tym ich odgałęzienia) — popełnił od 1844 roku. Gdyby wszystkie kościoły doszły do ​​rozpoznania i pokuty za swoje grzechy przez Oriona, wówczas oczyszczony kościół Boga wyłoniłby się bez potrzeby jakichkolwiek nowych fundamentów. Orion nie jest orędziem wzywającym ani orędziem oddzielenia od żadnego z kościołów Adwentystów Dnia Siódmego. Jest to orędzie jedności wiary, ponieważ Jezus uczy nas, jak dzielące punkty widzenia wyglądają w świetle Jego woli i co stanowi fałszywą lub prawdziwą doktrynę w Jego oczach. Zobaczymy, że Bóg odnosi się do wszystkich dzielących doktryn w Orionie. Dla wielu przywódców szokiem będzie dowiedzenie się, że pielęgnowali fałszywe poglądy i że będą musieli się zmienić, jeśli nie chcą otrzymać plag. Czy będą wystarczająco pokorni, aby przyjąć korektę Jezusa?

Wszystkie kościoły reformowane wierzą niemal niezmiennie, że są jedynym prawdziwym kościołem, a szersza wspólnota kościelna całkowicie rozwinęła się w Babilon i że nie otrzymuje już błogosławieństw ani aprobaty Boga. Gdyby tak było, to dlaczego Bóg podejmuje wysiłki, aby kontynuować historię wielkiego kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Orionie? Rok 1986, czwarty kościół i czwarta pieczęć, to głównie historia wielkiego kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Orion pokazuje, że kościoły istnieją równolegle. Przeczytaj ponownie listy do kościołów; zawsze wskazane są dwie grupy. Oczywiście zostało to szybko rozpoznane przez kościoły reformowane, gdy przesłałem im pierwsze studium zegara Oriona w styczniu. Zrozumieli, że zegar wyraźnie wskazuje, że wielki Kościół Adwentystów Dnia Siódmego nie został całkowicie wykluczony z Bożej łaski i podważa ich domniemany monopol na pozycję jedynego prawdziwego Kościoła Boga od 1914 lub 1951 roku. Z tego powodu przesłanie Oriona zostało natychmiast odrzucone przez Konferencje Generalne Kościołów Reformowanych i wysłały one swoim pastorom odpowiednie okólniki nakazujące im stłumienie przesłania Oriona. Wiem to z własnego doświadczenia z Ruchem Reformowanym Adwentystów Dnia Siódmego, ale na podstawie kilku otrzymanych przeze mnie e-maili myślę, że dokładnie to samo wydarzyło się również w Międzynarodowym Towarzystwie Misyjnym.

Z drugiej strony, wielki Kościół Adwentystów Dnia Siódmego wstydzi się swoich błędów, oczywiście, i nie chce, aby wyszły na jaw. Tak więc Konferencja Generalna również musiała osądzić przesłanie Oriona jako całkowicie składające się z fałszywej doktryny i herezji. Uznają również, że w Orionie jest więcej, niż opublikowałem do tej pory (w pierwszej wersji studium Oriona). Ci przywódcy, którzy należą do obozu wroga, wiedzą bardzo dobrze, że przesłanie Oriona przynosi wieści z północy (tronu Boga) i ze wschodu (gdzie znajduje się sam Orion) zgodnie z Księgą Daniela 11:44. Niepokoi ich i ich głowę, papieża, przedstawiciela szatana na ziemi, tak jak mówi werset:

Ale wieści ze wschodu i z północy i zaniepokoi go, dlatego wyruszy z wielkim gniewem, aby zniszczyć i doszczętnie wytracić wielu.(Daniela 11:44)

Wszyscy wiemy, że te „wiadomości” lub przesłania ze wschodu i północy doprowadzą do głośnego krzyku, który jest również opisany w tym wersecie. Duch Święty poprowadzi nas do całej prawdy. Nie będzie już sporów o kwestie religijne, żadnych dyskusji o pewnych kontrowersyjnych doktrynach, które istniały od lat, ponieważ sam Bóg pokazuje nam całą prawdę w Orionie. Gdy tylko kościół zjednoczy się pod całą prawdą, zapominając o wszystkich granicach między kilkoma zorganizowanymi kościołami i grupami odłamowymi, nadejdzie czas, aby Szatan zadrżał. To go przeraża do głębi, ponieważ dokładnie wie, co jest napisane w Orionie: Odpowiedzi na wszystkie spory w kościołach... cała prawda. Wie, że będzie 144,000 17, którzy zjednoczą się w kościele Filadelfii. Prawdziwa jedność wiary, o którą Jezus modlił się w Jana XNUMX, będzie w nim panować. Następujące artykuły przerażą Szatana, ponieważ rozpoznaje on fakt, że Duch Boży zaczął działać w niektórych. Przez tysiące lat Szatan wiedział, że to w końcu nastąpi! Wydał rozkaz zbudowania piramid w Gizie w dokładnym układzie gwiazd pasa Oriona. Poświęcił je kultowi słońca, ponieważ wiedział, że prawdziwe sanktuarium Boga, lub jego symbol, prawdziwa i prawdziwa konstelacja Oriona na niebie, pewnego dnia przekaże specjalną wiadomość. Wiedział, że zidentyfikuje ona lud Boży podczas sądu śledczego i pokaże im prawdę o kontrowersyjnych kwestiach, które nie były dotąd jasno zrozumiane z Biblii i które spowodowały trwałe podziały wśród ludzi Adwentu. Szatan nakazał piramidom zbudować je w ten sposób, aby praktycznie wszyscy myśleli, że przesłanie Oriona jest fałszerstwem i fałszywą doktryną.

Szatan ostrzegł swoje sługi, które już zinfiltrowały wszystkie kościoły i grupy poboczne: „Uważajcie na przesłanie Oriona. Nie wolno wam pozwolić członkom studiować tego!” Dlatego też, człowiek słyszy wszędzie „liderów” mówiących rzeczy w rodzaju „Nie marnujcie czasu na bawienie się tymi bzdurami Oriona. To po prostu strata czasu!” Gdzie będą ci liderzy, gdy naprawdę nadejdą prawa niedzielne i wszystko dokładnie zbiegnie się z dwoma ostatnimi datami na zegarze, 2012/2013 i 2014/2015? Czy nie będą wśród tych, którzy proszą, aby kamienie spadły na nich i ich pogrzebały?

Gdyby Orion został rozpoznany jako to, czym naprawdę jest: ostatecznym przesłaniem Boga i wezwaniem do usunięcia wszelkich przeszkód na drodze do zjednoczenia kościołów Adwentystów Dnia Siódmego. Jest to przesłanie dla kościołów, aby wstydziły się swoich błędów z przeszłości, aby żałowały ich, a także aby szukały przebaczenia i nie powtarzały tych błędów. Gdyby to zrobiły, co przeszkodziłoby w przywróceniu jedności wiary, która została utracona po drodze od 1844 r., co ostatecznie doprowadziłoby do głośnego krzyku?

W tej serii artykułów „Throne Lines” odkryjemy cztery kolejne daty w zegarze Oriona. Każda z tych dat ma swoją historię do opowiedzenia. Długo i ciężko pracowałem z modlitwą, aby zebrać fakty, które chcę wam przedstawić w tych artykułach. W niektórych przypadkach musiałem kopać bardzo głęboko, ponieważ wiele rzeczy zostało celowo zaciemnionych i pogrzebanych. Szatan nie chce, aby pewne rzeczy wyszły na jaw.

Na początku zapytałem, jak to możliwe, że pomimo pewnego stopnia wyznania i pokuty, Kościół Adwentystów Dnia Siódmego poszedł dalej ścieżką coraz bliższej więzi z Rzymem. Jezus wypowiada tak ostre słowa przeciwko Kościołowi w Tiatyrze, a nawet nazywa go cudzołożnicą. Coś musiało się wydarzyć w ciągu 50 lat między 1936 a 1986 rokiem, co umknęło naszej uwadze. Poprawnie rozpoznaliśmy okres rozpoczynający się w 1936 roku jako erę Pergamonu, odzwierciedlającą klasyczną erę Pergamonu: kościół kompromisowy, który został zepsuty przez fałszywe doktryny i ostatecznie rozwinął się w pogaństwo, ostatecznie do Tiatyry.

Przeczytajmy ponownie kurs biblijny Adwentystów Dnia Siódmego („Seminario Revelaciones del Apocalipsis”), o którym wspomniałem już w poprzednim artykule. Komentarz do wersetów Objawienia 2:12-17 mówi:

A do anioła Kościoła w Pergamie napisz: To mówi Ten, który ma ostry miecz obosieczny: Znam uczynki twoje i wiem, gdzie mieszkasz, tam, gdzie jest tron ​​szatana, a ty trzymasz się mocno mojego imienia i nie zaparłeś się mojej wiary nawet w dniach, gdy Antypas był moim wiernym męczennikiem. [wierni Adwentyści Reformacji], który został zabity u was, gdzie mieszka szatan [Europa, szczególnie Niemcy w 1936 r.]. Ale mam ci trochę przeciw, że masz tam takich, którzy trzymają się nauki Balaama, który uczył Balaka, aby rzucał kamieniem obrazy przed synami Izraela, aby jedli rzeczy ofiarowane bałwanom i aby uprawiali nierząd. [świeckość, lekceważenie przesłania o zdrowiu, standardów ubioru]. Tak i ty masz tych, którzy trzymają się nauki nikolaitów. [kult słońca, Świętego Mikołaja itp.], której nienawidzę. Upamiętaj się, albo przyjdę do ciebie rychło i będę walczył przeciwko nim mieczem ust moich. [Biblia]. Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do kościołów: Temu, kto zwycięży, dam jeść z manny ukrytej i dam mu kamyk biały, a na kamyku imię nowe napisane, którego nikt nie zna oprócz tego, który je otrzymuje. (Objawienie 2:12-17)

[Pergamos] obejmuje okres od czwartego do piątego wieku i pierwszą połowę szóstego wieku [w powtórzeniu okresu po 1936 roku narodowego socjalizmu, czasu komunizmu, zimnej wojny i wreszcie ruchu ekumenicznego]Kiedy szatan zobaczył, że nie może zniszczyć kościoła prześladowaniami, próbował go skorumpować, nakłaniając do kompromisu z rządem [przyznany kompromis z rządem Hitlera, ekumenizm i wiele więcej, o czym można przeczytać w przyszłych artykułach], i tak nienawróceni poganie [np. jezuici] zinfiltrowali kościół i wnieśli swoje doktryny. Pogaństwo, które weszło do kościoła, pozbawiło go jego siły duchowej.

Wiemy, że Orion opowiada nam głównie o kościołach Adwentystów Dnia Siódmego i ich historii. Pytanie zatem brzmi: co dokładnie wydarzyło się w kościele Adwentystów Dnia Siódmego, że rozwinął się on w kościół ekumeniczny, czyli innymi słowy, w cudzołożnicę? Aby dowiedzieć się więcej o tym, dlaczego kościół, który wspiera ruch ekumeniczny, jest w apostazji, chciałbym odesłać czytelnika do artykułu zatytułowanego Ekumeniczny Adwentysta w kategorii Nic się nie stało?

Czy możliwe jest, że ten okropny rozwój sytuacji ma miejsce głównie z powodu błędnego poglądu niektórych przywódców z czasów obu wojen światowych. Przywódcy ci bowiem uważali, że adwentyści mogą uczestniczyć w służbie wojskowej, nie łamiąc praw Bożych, co tak żarliwie podkreślają adwentyści reformowani?

Nie sądzę. Przeczytajmy niedawno opublikowane oświadczenie Świat Adwentystów na ten temat napisał były, wieloletni prezes światowego Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, Jan Paulsen:

Jasne myślenie o służbie wojskowej

Przez Jan Paulsen

Pod wieloma względami jestem dzieckiem II wojny światowej. Jako młody chłopiec widziałem straszne spustoszenie tamtych lat — zrujnowane życia, zubożałe rodziny i wielki wstrząs społeczny. Moja rodzina ewakuowała się na wieś i przez pięć lat wojny mieszkaliśmy w mieszkaniu dozorcy w starym budynku szkolnym. Klasy zamieniono w sypialnie, w których mieszkało ponad 300 młodych żołnierzy niemieckich.

Pamiętam, jak pewnego dnia pod koniec wojny zapytałem moją matkę: „Dlaczego niemieccy żołnierze płaczą?” Słyszałem, jak szlochali w swoich pokojach. Moja matka odpowiedziała: „To tylko młodzi chłopcy. Tęsknią za domem; tęsknią za mamami i tatusiami. Nie rozumieją, dlaczego muszą być tutaj, w zimnie północnej Norwegii. Nie rozumieją, dlaczego muszą być częścią tego wszystkiego”. Byli młodymi mężczyznami, pozbawionymi szansy na dorastanie i doświadczenie młodości innego rodzaju.

Dzisiaj, ponad 60 lat od tamtego czasu, świat przeszedł głębokie zmiany — polityczne, ekonomiczne i technologiczne. Jednak rola wojska w życiu wielu narodów, a także w międzynarodowych sporach na całym świecie, nadal stawia przed nami ważne pytanie moralne i duchowe: Jak chrześcijanin — chrześcijanin adwentysta dnia siódmego — powinien odnosić się do wojska? I kiedy stajemy przed wyborem służby w siłach zbrojnych — jako żołnierz lub w innej roli — jakimi zasadami powinniśmy się kierować?

Zasady przewodnie

Każdy z nas czuje silne pokrewieństwo — poczucie solidarności — z własnym narodem i własnym krajem. Nasze obywatelstwo w narodzie wymaga poczucia lojalności, dzielenia się zarówno zmaganiami, jak i radościami ludzi, wśród których żyjemy. Nie ma cnoty w izolowaniu się od naszych społeczności. Naturalne jest odczuwanie dumy obywatelskiej i zdrowe jest uczestniczenie w życiu narodu, do którego należymy. Jednak w jaki sposób to poczucie solidarności powinno się wyrażać, gdy chodzi o wojsko naszego kraju, gdy nasz nadrzędny obowiązek wobec Boga wywołuje napięcia, które nie zawsze są łatwe do pogodzenia?

Uważam, że każda dyskusja na ten temat musi opierać się na dwóch zasadniczych podstawach.

Po pierwsze, Kościół ma być jednoznacznym głosem zasad.

Wojna, pokój i udział w służbie wojskowej nie są kwestiami moralnie neutralnymi. Pismo Święte nie milczy w tych kwestiach, a Kościół, tak jak interpretuje i wyraża zasady Pisma Świętego, musi być głosem moralnego autorytetu i wpływu. Nie jest to „opcjonalna” odpowiedzialność — taka, którą możemy odłożyć na bok, jeśli stanie się niewygodna lub będzie sprzeczna z odczuciami większości. Jeśli milczymy, nie wypełniamy naszego obowiązku wobec Boga i ludzkości.

Po drugie, Kościół jest narzędziem łaski Bożej.

Kiedy nosisz broń, dajesz do zrozumienia, że ​​jesteś gotowy jej użyć, aby odebrać życie innym. To również jest fundamentalna odpowiedzialność. Każda istota ludzka, bez względu na jej wybory lub zachowanie, ma nieskończoną wartość dla Boga. Kiedy Kościół wyraża się w tej kwestii i oferuje rady zarówno swoim członkom, jak i szerszemu społeczeństwu, nigdy nie może pozwolić sobie zapomnieć o tym niezmiennym fakcie: Bóg, któremu służymy, jest uzdrowicielem i Zbawicielem. Uzdrawianie i ratowanie są również pierwszym zadaniem Kościoła. Kiedy jednostki zmagają się z tymi pytaniami — i być może podejmują decyzje, których, patrząc wstecz, woleliby nie podejmować — Kościół musi nieustannie odzwierciedlać nieskończoną, uzdrawiającą miłość Boga.

Mając to na uwadze, chciałbym zastanowić się nad dwoma pytaniami dotyczącymi stosunku Kościoła do służby wojskowej, zarówno historycznie, jak i obecnie. Te pytania — szerokie obszary zainteresowań — pojawiały się u mnie wielokrotnie w ostatnich latach, gdy odwiedzałem zarówno świeckich, jak i przywódców kościelnych w wielu częściach świata.

1. Utrata jasności?

Historyczne stanowisko naszego kościoła w kwestii służby w siłach zbrojnych zostało jasno wyrażone około 150 lat temu — bardzo wcześnie w naszej historii, na tle amerykańskiej wojny secesyjnej. Konsensus, wyrażony w artykułach i dokumentach z tamtego okresu, a także w rezolucji Generalnej Konferencji z 1867 r., był jednoznaczny. „…[N]iesienie broni lub angażowanie się w wojnę jest bezpośrednim naruszeniem nauk naszego Zbawiciela oraz ducha i litery prawa Bożego” (1867 r., Piąta Doroczna Sesja Generalnej Konferencji). To, w szerokim ujęciu, było naszą przewodnią zasadą: Kiedy nosisz broń, sugerujesz, że jesteś gotowy użyć jej, aby odebrać życie innym, a odebranie życia jednemu z dzieci Bożych, nawet naszemu „wrogowi”, jest sprzeczne z tym, co uważamy za święte i słuszne.

Przez lata zasada ta kształtowała postępowanie Adwentystów Dnia Siódmego zarówno w czasach pokoju, jak i konfliktu. Wielu z nich zdecydowało się na pracę medyczną w siłach zbrojnych. Uczestniczą w niej jako uzdrowiciele. Mówią swojemu narodowi: „Nie mogę działać jako odbierający życie; zniszczyłoby mnie to jako jednostkę. Ale mogę pomagać ludziom, którzy zostali skrzywdzeni przez ten konflikt. Mogę działać jako chrześcijanin, jeśli mogę działać jako uzdrowiciel”.

Obecnie w niektórych krajach młodzi ludzie podlegają poborowi — okresowi obowiązkowej służby wojskowej. Na szczęście w większości przypadków oferowana jest alternatywna służba, która nie wymaga od jednostki szkolenia ani używania broni. Ta opcja mogłaby polegać po prostu na spędzeniu półtora roku ciężkiej pracy przy budowie dróg lub pomaganiu w jakimś innym projekcie obywatelskim.

Są jednak kraje, w których pobór pozbawia cię możliwości postępowania jak wierzący adwentysta. Nie możesz przestrzegać szabatu. Nie masz innego wyboru, jak tylko nosić broń. W takich okolicznościach masz przed sobą bardzo poważny wybór. Przyjęcie kary za sprzeciw — być może nawet uwięzienie — może być decyzją, którą podejmujesz po prostu po to, aby pozostać wiernym swoim podstawowym przekonaniom i swojemu Panu.

Czy dzisiaj panuje jakiekolwiek zamieszanie co do stanowiska Kościoła? Czy dobrze sformułowaliśmy te zasady? Oczywiste jest, że na to pytanie nie odpowiemy w ten sam sposób w każdej części Kościoła na świecie. Jednak rozmawiając z członkami Kościoła w wielu różnych krajach, odczuwałem czasami pewną ambiwalencję wobec naszego historycznego stanowiska — być może poczucie, że „to było wtedy, a to jest teraz”. A jednak nie znam żadnego powodu, dla którego miałoby tak być.

2. Brak moralnego przewodnictwa?

To prowadzi mnie do mojego drugiego pytania. Czy zapewniamy odpowiednie wskazówki w naszych kościołach i szkołach naszym młodym ludziom, gdy stają przed trudnymi wyborami dotyczącymi służby wojskowej? Czy czasami zaniedbaliśmy naszą rolę moralnego kompasu w tej kwestii? Czy w przypadku braku wskazówek ze strony swojego kościoła niektórzy nasi młodzi ludzie postrzegają wstąpienie do wojska jako „po prostu kolejną opcję kariery”, a nie złożoną decyzję moralną o potencjalnie dalekosiężnych, być może nieprzewidzianych konsekwencjach dla ich własnego życia duchowego?

Nie jest trudno zrozumieć siły, które mogą skłonić kogoś do rozważenia kariery wojskowej. Ich wybór może być podyktowany chęcią służenia swojemu krajowi lub wojsko może otworzyć możliwości edukacyjne i zawodowe, które mogą wydawać się niedostępne gdzie indziej. Młodzi ludzie mogą postrzegać to jako krótkoterminową opcję, bardzo potrzebny kamień milowy do czegoś innego. Mogą postrzegać to jako „konieczne zło” — drogę do przyszłości, którą z powodu braku zasobów finansowych lub innych możliwości muszą obrać, aby zrealizować swój potencjał.

Jednak w niektórych przypadkach dobrowolne zaciągnięcie się do sił zbrojnych oznacza poświęcenie wyboru nienoszenia broni lub prośby o zapewnienie środków na przestrzeganie szabatu. Dobrowolnie wybierasz rezygnację ze swoich praw w tych kwestiach. Dlatego chciałbym zapytać: „Czy naprawdę o tym myślałeś? Czy rozważyłeś konsekwencje dla swojej relacji z Chrystusem i dla swoich najgłębszych przekonań?”

Niektórzy mogą obliczyć ryzyko i powiedzieć: „Chociaż technicznie nie mam wyboru, czy będę nosić broń, czy nie, szanse są dziewięć na dziesięć, że nie znajdę się w sytuacji bojowej, w której będę musiał jej użyć”. Ale niezależnie od tego, czy pójdziesz do walki, czy nie, podjąłeś decyzję dotyczącą pewnych podstawowych wartości i publicznie ją zadeklarowałeś. Akceptujesz możliwość, że możesz musieć pójść tą drogą, a to nieuchronnie coś z tobą zrobi jako osobą. Zmieni cię i ukształtuje. Wybierając proaktywnie akceptację okoliczności, w których możesz być zobowiązany do noszenia broni lub utracić możliwość przestrzegania szabatu, sugeruję, że naraziłeś duchowe i moralne podstawy swojego życia na poważne niebezpieczeństwo.

Więc kiedy rekruterzy wojskowi przychodzą na nasze uniwersytety i uczelnie, a nawet do szkół średnich, przedstawiając młodym uczniom możliwości, jakie stwarzają siły zbrojne, czy Kościół przekazuje jasny, alternatywny komunikat? Czy jest ktoś, kto pyta: „Czy rozważałeś to? Czy myślałeś o tym, co to może ci zrobić? Czy myślałeś o cenie, jaką możesz zapłacić w odniesieniu do podstawowych wartości, które naprawdę cenisz?” Departament Służby Kapelańskiej Konferencji Generalnej opracowuje pewne konkretne inicjatywy, aby pomóc zapewnić bardzo potrzebne porady i wskazówki w naszych szkołach i kościołach, i witam to z radością.

Szczególnie współczuję tym osobom, które podjęły „obliczone ryzyko” i znalazły się w sytuacji walki, dokładnie w sytuacji, której miały nadzieję i modliły się, aby uniknąć. Nie widzą wyjścia. Co powinien im powiedzieć ich kościół? „Mówiłem ci?” „Wstydź się?” Nie! Kościół jest wspólnotą duszpasterską, uzdrawiającą, zbawiającą. To jest moment, w którym młoda osoba, niezależnie od złych wyborów lub złych zwrotów, musi poczuć objęcie swojego kościoła.

Wniosek

To nie jest prosty temat, ani nie jest „kompletny”; to tylko jeden aspekt szerszego problemu wojny, pokoju i chrześcijańskiej odpowiedzialności. A pytania, które postawiłem, nie nadają się do odpowiedzi na chwytliwe pytania lub oklepanych odpowiedzi. Są to pytania, które wywołują silne — czasami instynktowne — uczucia. Sięgają głęboko do naszego samopoznania i tożsamości, zarówno jako obywateli naszego kraju, jak i członków rodziny Boga. Nasze odpowiedzi są kształtowane w dużej mierze przez nasze własne doświadczenia i kulturę, a także naszą miłość do naszego kraju i nasze pragnienie dzielenia się jego historią i przyszłością. Chociaż są to trudne kwestie, nie można ich odłożyć na bok tylko z tego powodu. Rozważmy więc te rzeczy razem — w naszych domach, naszych kościołach i naszych szkołach — i zróbmy to z otwartymi sercami i duchem pokory.

To jasne stwierdzenie faktu, że noszenie broni lub udział w służbie wojskowej jest antyadwentystyczne, a nawet antychrześcijańskie. Mam wielu przyjaciół w większym kościele, którzy nie podzielają tego zdania i nadal uważają, że kościoły reformowane są zbyt surowe. Nie, drodzy przyjaciele, wasz własny prezydent kościoła wyjaśnił wam to tutaj ponownie w niepewnych słowach! Zabijanie bliźniego jest grzechem, nawet w przypadku wojny, a nawet noszenie broni jest grzechem. Jednak w pełnym artykule nie ma wzmianki o tym, jak męczennicy oddali życie w dwóch wojnach światowych za tę wiarę. „Drogi Janie Paulsenie, czy nie mógłbyś przynajmniej wspomnieć o swoich braciach, którzy faktycznie zginęli za to samo przekonanie, które ty wyznajesz? Czy nadal musisz grać w chowanego, aby nikt nie zauważył, że istnieją dwa kościoły reformowane? Tak, rozumiem cię, ale czy musisz tak mocno deptać po już obolałych palcach Adwentystów Reformowanych, że nawet nie wspomniałeś o nich w swoim oświadczeniu na temat tej niezwykle kontrowersyjnej kwestii? A może za twoim stwierdzeniem kryje się jakiś ukryty cel?”

Ale czekaj, gdzie jest problem między kościołami w tej kwestii? Problem po prostu już nie istnieje! Po szczegółowym oświadczeniu prezydenta kościoła w niepewnych słowach, przynajmniej ta kwestia powinna być całkowicie jasna! Żadnego noszenia broni, żadnej służby wojskowej, żadnego zabijania, bez względu na to, jak i w jakich okolicznościach. Umiłowani Adwentyści Reformowani, dlaczego więc nadal macie problem ze swoimi braćmi i siostrami w większym kościele?

Prawdą jest, że istnieją inne głębokie przepaście, ale gdzie mielibyśmy ich szukać? I gdzie powinniśmy skierować nasze energie, aby upewnić się, że te pozornie nie do pokonania przeszkody między kościołami mogą zostać pokonane? Jak wszyscy wiemy, wszystko sprowadza się do posłuszeństwa przykazaniom Boga i świadectwom Ellen G. White. Kościoły reformowane Adwentystów Dnia Siódmego skupiły się na przesłaniu zdrowotnym (do tego stopnia, że ​​są prawie ślepe na wszystko inne), a Kościół Adwentystów Dnia Siódmego ma „liberalny” pogląd na rzeczy, w którym liczba członków ma pierwszeństwo przed upominaniem nielojalnych braci i sióstr. Dlatego światowość coraz bardziej opanowuje Kościół i nie powinniśmy być zaskoczeni, że większość z nich jest teraz Adwentyści ekumeniczni.

Podczas gdy niektórzy faktycznie otwierają drzwi do świata (poprzez dni otwarte z kościołami ekumenicznymi, światowe dni ekumeniczne, publiczne uczestnictwo wszelkiego rodzaju w wydarzeniach ekumenicznych itp.), inni strzegą drzwi przed swoimi braćmi, uzbrojeni po zęby w duchowe cytaty Ellen G. White i wersety biblijne, a jeśli ktoś wykona jeden zły ruch, jest natychmiast karany i przesłuchiwany na spotkaniach do trzeciej nad ranem. Oba są złe; oba są skrajnościami. Bycie chrześcijaninem oznacza bycie zrównoważonym, a nie skrajnym. Miłość powinna być podstawą postępowania z innymi, a nie poszukiwanie zysku lub wzrostu organizacyjnego, lub niezrozumiany i przesadny liberalizm, lub fanatyczna cenzura. Ale gdzie postawić granicę? Czy otrzymaliśmy już porady w tej sprawie? Czy też Bóg zostawił nas samych, niemal prowokując kościoły do ​​walki w takich sprawach? Czy Jego zamiarem było spowodowanie podziału wśród kościołów Adwentystów Dnia Siódmego poprzez pozostawienie pewnych punktów niejasnych w Jego Słowie? Oczywiście, że nie. Już wkrótce zobaczymy, że Bóg po raz kolejny wyraźnie napisał w Orionie, jakie są Jego wymagania i przesłania, a także które doktryny pochodzą od Niego, a które nie.

Wielu może zapytać: „Naprawdę? Czy to wszystko jest napisane w Orionie?” Tak, Orion ma jeszcze wiele lekcji dla naszych kościołów. Nie zaczęliśmy nawet wszystkiego rozumieć. Zidentyfikowaliśmy już okres, w którym możemy oczekiwać, że Orion pokaże nam coś więcej, konkretnie przedział czasowy od 1936 do 1986 roku. Oczekiwalibyśmy, że wyjaśni nam, jak możliwe było, aby Kościół Adwentystów Dnia Siódmego osiągnął obecny upadły stan. Teraz zaczynamy wspólnie kopać jeszcze głębiej w Oriona!

Do tej pory rozważaliśmy tylko gwiazdy wskazujące, cztery żywe istoty z Objawienia 4 i centralną gwiazdę zegara, Alnitak, gwiazdę Jezusa. Do tej pory nie braliśmy pod uwagę, że Pismo Święte zawsze mówi o siedem gwiazdek jeśli chodzi o Oriona jako zegar Boga. Jezus trzyma w ręku siedem gwiazd, ale jak dotąd użyliśmy tylko pięciu z nich, aby rozwiązać zagadkę księgi z siedmioma pieczęciami. Więc, które gwiazdy są nieobecne w naszych rozważaniach?

Dobrze! Do tej pory nie użyliśmy dwóch gwiazd, które stanowią resztę tronu Boga:

Alnilam, środek pasa gwiazd, tron ​​Boga Ojca i

Mintaka, gwiazda po prawej stronie pasa, tron ​​Ducha Świętego.

Do tej pory nie przypisaliśmy tym gwiazdom żadnego znaczenia ani linii. Chcę to zrobić teraz. Tak jak poprzednio, rysujemy linie od środka zegara (Alnitak, gwiazda Jezusa), ale tym razem przez każdą z dwóch pozostałych gwiazd tronowych. Jeśli spojrzymy na Oriona gołym okiem, wydaje się, że trzy gwiazdy pasa są ułożone w idealnej linii, ale tak nie jest. Mintaka jest nieco powyżej linii, a Alnilam jest nieco poniżej. Ta niewielka zmiana skutkuje dwiema liniami, które wyglądają jak stale rozszerzający się promień światła świecący przez dwa lata w zegarze Oriona:

Obraz nocnego nieba z serią gwiazd i innych ciał niebieskich ułożonych w dużym żółtym okręgu. Nałożono na siebie kilka dat i linii; centralne przecięcie oznaczone „2015/16” jest zaznaczone jaskrawoczerwoną linią, podobnie jak inne przecinające się żółte linie. Każda sekcja między liniami zawiera różne daty, takie jak 1914, 1936, 1949 i 1986, tworząc wzór na sferze niebieskiej.

Jak możemy łatwo zobaczyć na obrazku, Jezus ujawnia dwa kolejne lata oznaczone w Orionie: 1949 i 1950. Teraz, poprzez użycie koloru czerwonego, chcę podkreślić, że mamy tu do czynienia z bardzo szczególnymi liniami i latami. Mówię to, ponieważ dwie wskazówki zegara wskazujące te lata nie są utworzone przez Jezusa i samych serafinów (aniołów z sześcioma skrzydłami), ale przez całą Trójcę Świętą: Syna, Ojca i Ducha Świętego. Te trzy Osoby Boskiej Rady reprezentowane są przez trójkąt, który wskazuje na lata 1949 i 1950! Chodzi o kwestie najwyższej świętości, a my stąpamy po świętej ziemi. Chodzi o doktryny i sprawy odnoszące się do samego Bóstwa, gdzie Bóstwo i Jego boski plan zbawienia zostały zaatakowane! Proszę, nigdy o tym nie zapominajmy, kontynuując nasze studium!

Rozważmy teraz każdą z tych wyjątkowych dat z osobna i spróbujmy zrozumieć, co wydarzyło się w tych latach, które mają tak wielkie znaczenie dla Boga i Jego ludu, że zostały wyróżnione w Orionie. „Linie Tronu”, bo tak będę od tej pory nazywać ten konkretny trójkątW naszej podróży do przeszłych doświadczeń Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego odkryjemy rzeczy, które nie tylko podzieliły Kościół wewnętrznie na różne obozy, ale także nadal utrudniają Kościołom ponowne zjednoczenie.

Odkryjemy, że Bóg zaznaczył te lata, aby wyraźnie pokazać nam, co nas dzieli, a także, aby pokazać, jak wielką wagę przywiązuje do tych kwestii religijnych i co chce, abyśmy robili. Chce, abyśmy się zjednoczyli i pokazuje nam, że żaden pojedynczy kościół nie stoi na prawdzie. Nasze dochodzenie ujawni, że żaden z kościołów tak naprawdę nie wypełnia woli Boga. Prawda zostanie doskonale i wyraźnie pokazana — prawda, którą Bóg potwierdził w swoim wielkim objawieniu, księdze z siedmioma pieczęciami w Orionie. Poniższe artykuły pokażą straszne konsekwencje dla wielu przywódców i będą musieli zdecydować, czy kontynuować swoje poprzednie poglądy i pójść na zatracenie, czy nauczać i żyć tym, czego Bóg od nich wymaga. Przypuszczam, że wielu z nich było już przerażonych na śmierć, gdy tylko zobaczyli dwie daty nowego roku na powyższym wykresie; wiedzą dokładnie, co one oznaczają.

Decyzja o Bogu będzie wymagała najwyższej ofiary wielu przywódców. Prawda ma swoją cenę! Dla wielu będzie to oznaczać utratę całego światowego wsparcia, aby stanąć po stronie Boga. Niech On pomoże im poznać prawdę i da im siłę, aby podejmowali właściwe decyzje dla Niego, za wszelką cenę. Niech On ich błogosławi — w końcu są naszymi braćmi, a Jezus umarł za nich. Powinniśmy kochać ich tak, jak On to robi. Orion pomaga nam odróżniać prawdę od błędu i korygować naszych braci i siostry za pomocą przesłania miłości Boga od Oriona.

W końcu 144,000 XNUMX z nich to nauczyciele tworzący kościół w Filadelfii, a „Filadelfia” oznacza „miłość braterską”!

< Cofnij                       Następne>